niedziela, 19 grudnia 2010

A może by tak do Londynu?

Nie jeździsz na nartach? Masz wolne pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem? A może już planujesz ferie zimowe? Jeżeli jesteś typowym mieszczuchem, możesz wybrać się do Londynu.




Wprawdzie posiada on opinię jednego z najdroższych miast świata, ale tak naprawdę na sam początek potrzebujesz tylko na podróż tanimi liniami lotniczymi lub nawet autokarem i jakiś niedrogi nocleg w schronisku młodzieżowym, na które namiary zdobędziesz w internecie lub informacji turystycznej. Ja osobiście od lat nie korzystam z takich dobrodziejstw, a w Londynie, będąc szczęściarą, mogłam nocować kątem u znajomych. Z tymi schroniskami bywa jednak różnie, jeżeli masz więcej niż 35 lat, warto je sprawdzić, ponieważ niektóre z nich umieszczają na swoich stronach informacje, że przyjmują osoby do 35 roku życia (czytaj: młodzież). W końcu nie na darmo zwą się Youth Hostels).

Do miasta trzeba jakoś dojechać, a i zwiedzanie oznacza konieczność przemieszczania się po tej metropolii, więc trochę funduszy trzeba ze sobą zabrać, żeby mieć potem na bilety na metro. Jazdy na gapę nie polecam, zresztą ciężko by było, wszędzie są bramki. Chodzenie pieszo? Może nie w tym mieście...

Na jedzenie, niestety, trochę wydasz, szczególnie, jeżeli za punkt honoru stawiasz sobie smaczne potrawy i zdrowe odżywianie. Chcesz zobaczyć ten Londyn, czy nie? Zapomnij więc na kilka dni o zdrowej żywności, jeść możesz przecież kanapki
z mielonką zabraną z domu. Z drugiej strony, jeżeli z łatwością potrafisz poruszać się po obcym mieście w obcym kraju (warunkiem komunikatywna znajomość języka), to może uda ci się znaleźć jakieś nie najdroższe, etniczne, np. chińskie, jadłodajnie. Adresów nie polecę, bo, po pierwsze, przez te dwa lata wiele mogło się tam zmienić, a po drugie,ja miałam dostęp do kuchni, więc nie pozostawało mi nic innego tylko robić zakupy i gotować.
Kolejny problem finansowy na każdym wyjeździe to oczywiście zwiedzanie, które
i owszem, kosztuje, ale wiele rzeczy można zobaczyć, zwłaszcza w tym pięknym mieście, za darmo.
Nie grzeszący zasobnym portfelem turysta zaczyna obchód miasta od spacerów po londyńskich parkach, które nawet zimą będą godne polecenia. Moje zdjęcia, niestety, pochodzą z okresu wiosennego, kiedy już było trochę zielono i kolorowo. To magiczne miejsce na zdjęciu to fragment jednego z parków w południowym Londynie, Southwark Park, Bermondsey. Zimą pewnikiem będzie tam mniej kolorowo, ale miejsce i tak warte obejrzenia. Stacja metra Surrey Quays Station (0.3 km)albo Bermondsey Station (0.7 km.










Żeby nam się nie nudziło, nie zwiedzamy wszystkich parków na raz. Teraz warto udać się nad rzekę. Oglądanie miasta podczas spaceru brzegiem rzeki pozwala nam spojrzeć na nie z nieco innej perspektywy. Taki był Londyn w 2008, oglądany z prawego brzegu Tamizy. Nad rzeką zawsze wieje, trzeba się ciepło ubrać, pora roku nie powinna tu mieć znaczenia, jeżeli nie jest to letni, słoneczny dzień. Po drugiej stronie dzielnica Canary Warf, też warta odwiedzenia. Więcej na http://pl.wikipedia.org/wiki/Canary_Wharf. Stacja metra o tej samej nazwie.








A co wieczorem? Dobrze byłoby udać się do tradycyjnego, angielskiego pubu
i obejrzeć go od środka. Ten punkt programu nie należy już do darmowych, ale naprawdę warto. Jeżeli nie czujemy się pewnie w obcym mieście, możemy wybrać jeden z tych zlokalizowanych w samym centrum. Może bardziej komercyjnie, ale przynajmniej będziemy czuć się bezpiecznie. Podróżujący z reguły dzielą się bardziej i mniej odważnych, a druga grupa wbrew pozorom nie jest taka znów nieliczna.






Nazajutrz czeka nas kolejny dzień zwiedzania. Ponieważ nadwerężyliśmy nasz budżet podczas wczorajszego wieczoru w pubie, dziś postanawiamy nie wydać prawie nic. Udajemy się więc na długi spacer po ogromnym Hyde Park'u. Zimą będzie wyglądał nieco inaczej, lecz nie mniej ciekawie. Do parku dojedziemy metrem, do wyboru mamy aż pięć stacji: Hyde Park Corner, Knightsbridge (Piccadilly Line), Queensway, Lancaster Gate, Marble Arch (Central Line).







Jeżeli nadal jesteśmy spłukani, a przy tym żądni kultury, możemy wybrać się na odwiedziny do jednego z muzeów, bowiem wstęp do większości jest bezpłatny. Ja osobiście polecam muzeum sztuki współczesnej, Tate Modern. Będzie co oglądać. Południowy brzeg Tamizy w Southwark, w poblizu Globe Theatre i Millenium Bridge. (Bankside, London, SE1 9TG).










Powoli nasz pobyt dobiega końca, wyjazd był z góry zaplanowany jako niskobudżetowy. czyżby? Mało kto przyjeżdża do Londynu kompletnie bez pieniędzy. Większość osób w końcu przypomina sobie o jakichś zaskórniakach schowanych na czarną godzinę, tudzież kartach kredytowych, żeby je na koniec wydać w mniej lub bardziej rozsądny sposób. Okazji nie braknie! Najłatwiej oczywiście zrobić to na największej handlowej ulicy Londynu, Oxford Street. Zakupoholicy, trzymajcie się od niej z daleka! Wybierajcie raczej mniej popularne miejsca handlowe.





Na koniec możemy jeszcze porobić zdjęcia mniej lub bardziej atrakcyjnym fragmentom londyńskiej ulicy. Jeżeli lubisz spacerować ulicami i uliczkami obcego miasta, będzie co oglądać.
















Jeżeli nie mamy więcej pomysłów na darmowe zwiedzanie, a nasz portfel niezasobny, czas wracać do domu. Jeszcze tu wrócimy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz