piątek, 10 grudnia 2010

Klopoty kulinarne u Belgów

Przygoda z tłuczkiem do mięsa

Wyjeżdżasz do pracy do innego kraju będąc jednocześnie polskim mięsożercą? Zrób wcześniej wywiad na temat tamtejszej kuchni, bowiem nie wszędzie, jak się okazuje, biją mięso na kotlety. Jeżeli nie wyobrażasz sobie obiadu bez polskiego schabowego, nielekko będzie ci w Belgii.

Pewnego lata, bodajże 2008, spędzałam urlop odwiedzając małżonka - ekspata, który czasowo pomieszkiwał w Brukseli. Mąż jak na słomianego wdowca przystało, żywił się w pracowniczej stołówce. Lecz żona też musi jeść, postanowiliśmy więc na czas mojej wizyty co nieco popichcić.
Padło na tradycyjne polskie schabowe. A do tego dania niezbędny jest tłuczek do mięsa. Wybrałam się więc do pobliskiego sklepu: nie ma, a sprzedawczyni o czymś takim nie słyszała. Dziwne, czym oni biją te kotlety?

Po naradach z mężem postanowiłam odwiedzić sieciowego Blokkera. Mówią, że tam można dostać dosłownie wszystko. Niestety, nie ma! Nagle słyszę rozmowę w języku polskim. Jakaś matka z synem robią zakupy, wyglądają bardziej na emigrujących zarobkowo, niż na turystów. Zagaduję, czy długo tu już mieszkają, i wykorzystuję sytuację do omówienia kobiecych problemów kulinarnych. Pani owszem, bije kotlety, ale tłuczka to się u nich nie kupi, bo w kuchni francuskiej ponoć kotletów nie biją, krojąc mięso w odpowiedni sposób. Trzeba zadowolić się gotowymi filetami. No cóż, co kraj, to obyczaj. Jakoś sobie poradzimy. Schabowe nieubite tez smakowały.

Nieco później, podczas podróży służbowej do Bratysławy, mąż zauważył tłuczek do mięsa w jednym ze sklepów. Niewiele myśląc, nabył towar i zabrał ze sobą w podróż powrotną. Wreszcie będzie mógł raczyć się polskimi schabowymi do woli! Radość jego była ogromna lecz krótka, ponieważ udał się w te podróż tylko z bagażem podręcznym i obsługa lotniska uznała przedmiot za niebezpieczny. Nie było wyboru, należało się z tłuczkiem rozstać.

Za to podczas kolejnej wizyty w tym uroczym kraju, tym razem w części flamandzkiej, udało mi się zobaczyć tłuczek na stoisku AGD w sklepie należącym do wspomnianej już sieci, Blokker. Flamandowie na pewno biją mięso!

Jeśli nie chcesz zmieniać swoich nawyków żywieniowych na emigracji, dobrze wybierz swoje miejsce przeznaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz