W co ubrać się na wyjazd w góry?
Jak co roku ten sam problem. Zdałoby się kupić odpowiednią kurtkę, bieliznę oddychającą uzupełnić zapas ciepłych skarpetek. Chyba wybiorę się na zakupy. W internecie najtaniej, ale już za późno, mogą nie zdążyć z dostawą przed świętami. Odwiedzam więc okoliczne sklepy. Dwie najczęściej dostępne marki, jeżeli chodzi o kurtki, to Campus i Bergson. W sklepie Bergsona przeceniona kurtka z polarem, bagatela, około 480 zł. Co oni sobie myślą, że ile każdy potencjalny klient zarabia? Wchodzę na stoisko Campusa w tym samym centrum handlowym. Zatrzęsienie towaru, tak gęsto, że ciężko poruszać się pomiędzy półkami i czegoś nie strącić. Ale które kurtki są damskie a które męskie? Pani jak zwykle zajęta obsługą przy ladzie, pooglądałam, no i nie umiem wybrać, te opisy jakieś takie mało czytelne, każda metka chwali towar, więc właściwie mogę wziąć pierwszą lepszą kurtkę z wieszaka i sprawdzi się ona w warunkach zimowych? Ale która, skoro wybór ogromny? Chyba jednak wrócę tu innym razem.
Albo jeszcze pooglądam tę bieliznę oddychającą, muszę się ciepło ubrać, w końcu w górach zawsze jest zimno. Na wieszakach nic nie widzę, pani zajęta, idę na razie do Bergsona. Tam przecież wisiały jakieś bluzeczki i damskie kalesony. O, są, nawet jest marka Brubeck. Ceny oczywiście w okolicach 100 zł za sztukę, ale co tam, ma być przecież ciepło. Tylko dlaczego ta firma najmniejszy rozmiar ma M a nie S? S istnieje, owszem, tylko w sklepie go nie ma. Wykupili, szkoda. Są jeszcze modele Bergsona, trochę droższe. Trzeba się na coś zdecydować. Obsługa w miarę zorientowana, tłumaczą cierpliwie jak blondynce, jak takie ubranie pracuje na człowieku. Kupuję bluzeczkę w rozmiarze M, marki Brubeck, w końcu najtaniej o te 50 zł od Bergsona. Za kilka dni wstępuję do innego sklepu turystyczno-sportowego, umieszczonego z dala od centrów handlowych. Ceny tych samych marek niższe o jakieś 20 zł. No i mają rozmiar S. Czyli trzeba umieć robić zakupy! Ubrania Brubecka można tez kupić w internecie, na ich stronie firmowej, w cenach oczywiście nieco niższych od tych w centrach handlowych. Tylko kupowanie przez internet zostawię bardziej doświadczonym, musisz zmierzyć kilka sztuk w sklepie i dopiero porównać towar z tym dostępnym w sieci. Nigdy nie kupuj w tak zwane ciemno.
Może jeszcze jaką czapę na głowę? Ale gdzie się podziały tradycyjne polarówki? Widzę same futrzane lub wełniane, z klapkami na uszy. Fajne, praktyczne, styl jednak bardziej dla juniorów, czyli nastolatków. Chyba pozostanę przy swojej starej, wełnianej czapie. Za to mają tu (stoisko Campusa) niemały wybór tzw. masek. Wyglądasz za przeproszeniem jak terrorysta, ale masz osłoniętą, czytaj chronioną przed mrozem, twarz, z otworami tylko na nos i oczy. Nie ma co się śmiać, rok temu w Alpach znajomy odmroził sobie nos. Dobrze, że nie jest zawodowym modelem, wysłaliby go na przymusowy urlop.
Pozostają skarpetki. W Bergsonie ceny w granicach 40 i 50, do wyboru ulepszone z nitką srebrną (uważaj, jeśli jesteś alergikiem, możesz ich nie tolerować) albo jeszcze jakoś specjalnie wzmacniane, dla narciarzy. W Campusie taniej, ale widzę same męskie rozmiary, gdy pytam o damskie, okazuje się, że wybór niewielki, no i nie mają mojego ulubionego modelu Zibi. Z tym towarem jeszcze poczekam.
Tyle o zakupach, jeżeli chcesz się dobrze ubrać w góry, najlepiej nie czekaj do wyjazdu, kupuj dużo wcześniej lub odkładaj pieniądze przez okrągły rok.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz