Zima trzyma ostro i nie puszcza. Co niektórzy z wytęsknieniem wypatrują wiosny. Na darmo, jeszcze nie czas na roztopy.
Siedźcie w domu w ciepłych kapciach i popijajcie gorącą czekoladę. Od klubów trzymajcie się z daleka, po co prowokować infekcje. Jak od dawna wiadomo, wszelkie zgromadzenia to siedlisko zarazek.
Do pracy też lepiej nie chodźcie, poproście o możliwość pracy z domu. To się teraz tak ładnie nazywa: teleworking albo working from home.
Gorzej z uczniami i studentami, ferie się skończyły, więc na zajęcia pójść trzeba.
Naprawdę nie rozumiem tych szaleńców, którzy pakują narty, biorą kilka dni urlopu i jadą teraz w góry. Na zewnątrz przecież minus 10 w porywach do minus 20 (przynajmniej w niektórych częściach kraju).
Starsze pokolenie już mówi, że nie mamy co narzekać, teraz jest szeroki wybór ciepłej i jednocześnie ładnej, eleganckiej odzieży, a kiedyś to matki zmuszały swoje nastoletnie córki do noszenia ciepłych majtek (zwało się to chyba reformami).
Ponieważ w tamtych czasach sprzeciw wobec rodziców był rzeczą nie do przyjęcia, wychodziła dziewczyna w tych ciepłych gatkach z domu dla świętego spokoju, ale już w szkole natychmiast je zdejmowała. Podobnie postępowało się ze wstrętnymi, grubymi rajstopami i czapkami. Teraz można by pewnie takie gacie sprzedać na Allegro, może znajdą się jacyś kolekcjonerzy?
Tak więc, kubek gorącego napoju, ciepłe kapcie, lektura i odliczamy dni do wiosny!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz